piątek, 15 maja 2015
niedziela, 10 maja 2015
Media elektroniczne w budowaniu wizerunku zawodowego pielęgniarek. Opinia młodzieży studiującej na kierunkach medycznych
Szanowni Państwo,
zwracam się z uprzejmą prośbą o wypełnienie niniejszego kwestionariusza ankiety, co pozwoli na zebranie danych do przygotowania pracy magisterskiej na temat:
„Media elektroniczne w budowaniu wizerunku zawodowego pielęgniarek. Opinia młodzieży studiującej na kierunkach medycznych”.
Badania są całkowicie dobrowolne i anonimowe. Wypełnienie niniejszego kwestionariusza ankiety jest rozumiane jako wyrażenie Państwa zgody na udział w badaniu.
Bardzo Państwu dziękuje za poświęcony czas,
Klaudia Massalska
środa, 28 stycznia 2015
The 3rd European Conference of Nursing Students
The 3rd European Conference of Nursing Students 2015 u nas na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie !!! Jesteśmy pilnie zajęci przygotowaniami do tego niezwykłego wydarzenia i zarazem bardzo dumni że to akurat u nas w Lublinie będzie miało miejsce to wydarzenie :)
niedziela, 1 czerwca 2014
Plan publikowania materiałów
Oto najnowszy plan publikowania materiałów, które będą dostępne na Fanpage'u (kliknij tutaj) oraz na blogu w zakładce materiały do nauki. Pozdrawiamy!
piątek, 16 maja 2014
Wizerunek pielęgniarki - mój autorytet czy fikcyjna postać z podręcznika?
„Zanik autorytetu jest równoznaczny ze zrujnowaniem podstaw świata…” tymi słowami Hannah Arendt udowodniła, że bycie czyimś autorytetem wiąże się z wielką odpowiedzialnością. Osoba ta powinna inspirować, stymulować zapał, wyobraźnię i intelekt. Musi też konstruktywnie wpływać na postępowanie osób, mobilizując je do inicjatywy i podejmowania samodzielnych działań. Bezstronność, miłość, prostolinijność, inteligencja, mądrość - tak zdobywa się uznanie, prestiż i kredyt zaufania do profesjonalizmu. Na osobie cieszącej się uznaniem spoczywa ogromny ciężar, ponieważ każda podejmowana przez nią decyzja może stać się dla kogoś wzorem do naśladowania. Istnieje jednak niebezpieczeństwo, że zamiast oddziaływać wyzwalająco autorytet może działać ujarzmiająco.
Przed Pielęgniarstwem
Nie miałam styczności z Pielęgniarką
pracującą na oddziale szpitalnym. Jedynym skojarzeniem, na którym opierałam
swoją wiedzę w temacie tego zawodu była „Pani w czystym, błękitnym mundurku”,
która podczas wizyt u lekarza rodzinnego pobierała mi krew do badania
morfologicznego. Nigdy nie dopatrywałam się szczegółów jej wyglądu i czynności
przez nią wykonywanych. A może powinnam?
I rok Pielęgniarstwa
Mój autorytet
Pamiętam to jak dziś. Wszystkie myśli z
tamtego dnia są dokładnie uporządkowane
w mej pamięci. Doktor przytaczał fragmenty wielkiej, niebieskiej księgi –
podręcznika Podstaw Pielęgniarstwa. Mówił o historii jego rozwoju,
o kobietach, które swoją postawą, działaniem sprawiły, że zaistniał ten zawód. Słuchałam i próbowałam pojąć czym jest sztuka pielęgnowania. Poznałam cechy, które powinna posiadać profesjonalna Pielęgniarka.
o kobietach, które swoją postawą, działaniem sprawiły, że zaistniał ten zawód. Słuchałam i próbowałam pojąć czym jest sztuka pielęgnowania. Poznałam cechy, które powinna posiadać profesjonalna Pielęgniarka.
Podczas zajęć teoretycznych został
przedstawiony mi jej idealny wizerunek. Wtedy według moich wyobrażeń była to
osoba w czystym, wyprasowanym mundurku, ze spódniczką sięgającą do kolan. Włosy
upięte. Na nadgarstkach widniał
niezbędny mały zegarek, bez dodatkowej biżuterii. Paznokcie czyste,
krótko przycięte. Była to kobieta przyjmująca postawę niebudzącą kontrowersji
wśród pacjentów oraz reszty personelu medycznego. W tym okresie mojego życia Pielęgniarka
była niczym ideał – uprzejma, o odpowiednich zdolnościach manualnych, szerokiej
wiedzy, którą często wykorzystywała do rozwiązywania problemów pacjentów. Była
to osoba, która cieszy się dobrymi relacjami interpersonalnymi. Nie przeszło mi
nawet przez myśl, że jakakolwiek pracująca Pielęgniarka na oddziale mogłaby
wyglądać i zachowywać się inaczej. Taki obraz zachował się w mej pamięci, do momentu
mającego miejsce pewnego poranka...
II rok Pielęgniarstwa
Praktyki zawodowe
Mój autorytet to postać fikcyjna z podręcznika?
Zaczynałam wraz z moja grupą studencką
praktyki zawodowe na jednym
z oddziałów szpitalnych w naszym mieście. Pełne zapału i entuzjazmu byłyśmy przekonane, że każda doświadczona pielęgniarka będzie realnym odzwierciedleniem podręcznikowej definicji wizerunku. Po drodze rozmawiałyśmy o jego specyfice i czekających nas nowych wyzwaniach. Na początku Oddziałowa zapoznała nas z topografią oddziału oraz z pacjentami. Przedstawiła nam plan pracy i obowiązujący regulamin. Następnie zaczęłyśmy włączać się w czynności pielęgniarskie pod jej czujnym okiem. To właśnie wtedy zobaczyłam kobietę, która swoja postawą i wyglądem zwracała wszystkich uwagę. Czym? Wizerunkiem. Była to Pielęgniarka pracująca na oddziale. Mocny makijaż, burza czarnych loków opadających ciągle na oczy, utrudniających wykonywanie czynności, specyficzne pobrzękiwanie złoto-srebrnej biżuterii, długie paznokcie w kolorze perłowego różu, bardzo krótka spódnica – wszystko to sprawiło, że byłam w ogromnym szoku. Nie mogłam skupić się na wykonywanych czynnościach, ponieważ przed oczami widniał mi obraz Pielęgniarki poprawiającej pukiel włosów opadających na twarz. Przypominała mi się biżuteria, która ocierała się o jednego pacjenta, a następnie przekazywała patogeny sąsiadowi. Pani Pielęgniarka stała się tematem dnia
w naszej grupie studenckiej. Z niedowierzaniem patrzyłyśmy na nią, myśląc: „Przecież to nie tak nas uczono!”. Właśnie nie tak nas uczono!
z oddziałów szpitalnych w naszym mieście. Pełne zapału i entuzjazmu byłyśmy przekonane, że każda doświadczona pielęgniarka będzie realnym odzwierciedleniem podręcznikowej definicji wizerunku. Po drodze rozmawiałyśmy o jego specyfice i czekających nas nowych wyzwaniach. Na początku Oddziałowa zapoznała nas z topografią oddziału oraz z pacjentami. Przedstawiła nam plan pracy i obowiązujący regulamin. Następnie zaczęłyśmy włączać się w czynności pielęgniarskie pod jej czujnym okiem. To właśnie wtedy zobaczyłam kobietę, która swoja postawą i wyglądem zwracała wszystkich uwagę. Czym? Wizerunkiem. Była to Pielęgniarka pracująca na oddziale. Mocny makijaż, burza czarnych loków opadających ciągle na oczy, utrudniających wykonywanie czynności, specyficzne pobrzękiwanie złoto-srebrnej biżuterii, długie paznokcie w kolorze perłowego różu, bardzo krótka spódnica – wszystko to sprawiło, że byłam w ogromnym szoku. Nie mogłam skupić się na wykonywanych czynnościach, ponieważ przed oczami widniał mi obraz Pielęgniarki poprawiającej pukiel włosów opadających na twarz. Przypominała mi się biżuteria, która ocierała się o jednego pacjenta, a następnie przekazywała patogeny sąsiadowi. Pani Pielęgniarka stała się tematem dnia
w naszej grupie studenckiej. Z niedowierzaniem patrzyłyśmy na nią, myśląc: „Przecież to nie tak nas uczono!”. Właśnie nie tak nas uczono!
II
rok Pielęgniarstwa
Mój
dom i chwile refleksji
Po powrocie z
praktyk usiadłam w fotelu. Zaczęłam rozmyślać nad tym czy tamta Pielęgniarka ma
świadomość jaki daje przykład studentom i czy zdaje sobie sprawę z wielkości
niebezpieczeństwa i idących za tym konsekwencjami. Zadałam sobie pytania
odnośnie hierarchii wartości, przyjętych zasad, akceptacji regulaminu, kodeksu
etyki - nie znalazłam odpowiedzi. Nie każda pracująca pielęgniarka o tym wie,
ale dla nas - studentów wchodzących na oddział to właśnie ona staje się autorytetem.
To ona ma doświadczenie zawodowe i lata szlifowania swego wizerunku. Studenci
chcą wprowadzać treści poznane na zajęciach
w praktykę - to klucz do sukcesu. Jednak niezmiernie potrzebują autorytetów! Nasz wizerunek jest w naszych rękach, więc należy o niego dbać.
w praktykę - to klucz do sukcesu. Jednak niezmiernie potrzebują autorytetów! Nasz wizerunek jest w naszych rękach, więc należy o niego dbać.
„Zanik autorytetu jest równoznaczny ze zrujnowaniem podstaw
świata…”. Jestem głęboko przekonana ,że bycie czyimś autorytetem jest wielką
odpowiedzialnością. Jesteśmy
Pielęgniarkami. Jesteśmy autorytetami. Powinnyśmy inspirować, stymulować zapał,
wyobraźnię i intelekt. Powinnyśmy konstruktywnie wpływać na postępowanie
studentów i koleżanek mobilizując je do inicjatywy i podejmowania samodzielnych
działań. Bezstronność, miłość, prostolinijność, inteligencja, mądrość - tak
zdobywamy uznanie, prestiż i kredyt zaufania do profesjonalizmu. Czy jesteśmy świadome tego jak wielki
ciężar na nas spoczywa? Czy jesteśmy świadome tego, że każda nasza decyzja może
stać się dla kogoś wzorem do naśladowania? Czy zdajemy sobie sprawę z tego, że zamiast oddziaływać wyzwalająco możemy działać ujarzmiająco?
POBIERZ PLIK W PDF TUTAJ
środa, 14 maja 2014
Recepty a dobro pacjenta...
Nowym pomysłem zmniejszenia kolejek do lekarzy specjalistów stał się śmiały plan wprowadzenia samodzielnego wypisywania recept na wybrane leki przez pielęgniarki i położne. Według ekspertów taki pomysł zmniejszenia kolejek do lekarzy specjalistów, przez poszerzenie umiejętności pielęgniarek będzie idealnym rozwiązaniem. Dzięki zastosowaniu tego planu pacjenci nie będą czekać tygodniami na wizytę u lekarza. Ukazanie takiego rozwiązania wpłynie korzystnie na poprawę interesów Pielęgniarek. Pozwoli na jeszcze szybszy rozwój, a dla świata umożliwi łatwiejsze leczenie.
Znów o receptach? Owszem. Studenci też mają swoje zdanie. 21 marca 2014 roku na konferencji
prasowej w KPRM Minister Zdrowia Pan Bartosz Arłukowicz przedstawił sposób na
skrócenie kolejek do lekarzy specjalistów. Wiele osób zabrało już głos w tym
temacie. Uważamy, że Studenci Pielęgniarstwa również chcą i mają prawo
wypowiedzieć się w tej sprawie!
Po przeczytaniu wielu opinii pielęgniarek pracujących zawodowo oraz informacji z mediów elektronicznych, jesteśmy w stanie stwierdzić, że propozycja rozszerzenia kompetencji zawodowych pielęgniarek i położnych jest bardzo dobrym pomysłem. Na dzień dzisiejszy zdajemy sobie sprawę z tego, iż realizacja tego planu to tylko kwestia czasu. Chciałybyśmy jednak podzielić się naszymi przemyśleniami dotyczącymi tego w jaki sposób zamierza się wprowadzić te zmiany.
Pielęgniarstwo, już od dłuższego momentu ciągle się rozwija. Przechodzi różne metamorfozy, pomysły, plany, które mają na celu poprawę satysfakcji zawodowej oraz wzmocnienie pozycji w systemie opieki. Samodzielne prawo do wypisywania recept na wybrane leki przez pielęgniarki i położne, po ukończeniu odpowiedniego kursu dałoby nowy tor rozwoju. Nowe możliwości poszerzenia swoich kompetencji, które będzie skutkowało poprawą wizerunku i pozycji zawodowej. Wizerunek pielęgniarki zależy przede wszystkim od samej pielęgniarki. To ona decyduje jak inni będą ją odbierać.
• Na jakim stanowisku zajmie miejsce w zespole terapeutycznym.
• Czy będzie partnerem?
• Czy będzie wykonawcą zleconych usług?
Wprowadzenie wypisywania recept może okazać się bodźcem do uwierzenia przez pielęgniarki we własne kompetencje, nabrania pewności i na nowo zobaczenia zawodu z innej perspektywy. Również studenci, którzy stoją przed wyborem kierunku studiowania, będą mogli zobaczyć jeszcze więcej aspektów, dla których warto podjąć właśnie taką ścieżkę kształcenia. A oto kwestie które chcemy omówić:
W
pierwszej kolejności należy zmienić system kształcenia. Jest to nieuniknione
ponieważ od badania fizykalnego a następnie wiedzy farmakologicznej zależy
życie pacjenta.
Możliwość wypisywania recept
stanie się dla nas bardziej realna, jeśli szczerze zastanowimy się czy nasze
półroczne zajęcia z Farmakologii były wystarczające do tego, aby swobodnie
poruszać się w temacie leków, ich zastosowania i działań ubocznych. Jak to
zrobić, aby kończąc licencjat, pielęgniarka miała wiedzę i umiejętności w tej
praktyce?
Uważamy, że dyskusje w tym
temacie powinny się raczej ukierunkować na argumenty :
"chciałybyśmy aby na farmakologii rzeczywiście uczono nas tego i
tego..."
"naprawdę chcę
znać działanie leku, wiedzieć jak ingeruje w organizm człowieka, jak zapobiec
powikłaniom, jak rozpoznać pierwsze objawy skutków ubocznych..."
a nie na takie rzucane w powietrze
i nic nie wnoszące do dyskusji:
"jeśli uważasz że po 5 latach studiów nie umiesz nic z
farmakologii to nie mam więcej pytań..."
Badanie fizykalne? Owszem
uczyłyśmy się tego na studiach. Tyle, że na praktykach my - pielęgniarki
skupiamy się częściej na innych umiejętnościach i czynnościach w porównaniu do
studentów lekarskiego, którzy ćwiczą badanie fizykalne non stop. Osoby, których
pojęcie o tym badaniu ogranicza się tylko do wyobrażenia "pooglądam,
pomacam, tu opukam, tam osłucham i gotowe" powinny cofnąć się również w
czasie do momentu, kiedy uczyły się anatomii, interny, chirurgii czy pediatrii.
O takich przedmiotach również należy pamiętać ponieważ są one nierozerwalnie
związane z wystawieniem właściwej diagnozy.
·
Dlaczego
powinno być to dla nas szczególnie ważne?
Wyobraźmy sobie sytuację, że
pacjent od nas wychodzi i nagle zemdlał. Czy będziemy umiały się wybronić? (nawet
jeśli nie z naszej winy!) Czy biorąc pod uwagę zaufanie pacjentów co do
wypisywania leków (a póki co nie można go zbadać ponieważ ustana nie jest
wprowadzona w życie), świeżość pomysłu i naszej wiedzy w wielu dziedzinach
medycyny umiałybyśmy się w sposób NAUKOWY i bezemocjonalny wytłumaczyć? Drodzy,
lekarz zawsze się wybroni. Natomiast my pielęgniarki jesteśmy w trochę innej
sytuacji.
Pacjenci nam ufają, podczas opieki w szpitalu, przychodni czy w środowisku domowym. Ale pomyślmy czy:
• widząc podział w naszej grupie zawodowej co do wystawiania recept,
• wciąż jeszcze zadając nam pytanie czy pielęgniarstwo się w ogóle studiuje,
• ogólnie mając tak małą wiedzę o pielęgniarstwie i naszym kształceniu,
• ciągle jeszcze mając nas za średni personel medyczny
pacjenci będą w stanie w 100% nam zaufać?
To dla nich przede wszystkim mają powstać te zmiany. Oni powinni być w centrum naszego zainteresowania! Jeśli nie zdobędziemy w tej kwestii ich zaufania zbudowanego na naszym profesjonalizmie to musimy zdawać sobie sprawę z tego, że może dojść do takiej sytuacji, iż wypiszemy daną receptę a pacjent i tak pójdzie do swojego lekarza sprawdzić nas czy poprawnie to zrobiłyśmy...
• widząc podział w naszej grupie zawodowej co do wystawiania recept,
• wciąż jeszcze zadając nam pytanie czy pielęgniarstwo się w ogóle studiuje,
• ogólnie mając tak małą wiedzę o pielęgniarstwie i naszym kształceniu,
• ciągle jeszcze mając nas za średni personel medyczny
pacjenci będą w stanie w 100% nam zaufać?
To dla nich przede wszystkim mają powstać te zmiany. Oni powinni być w centrum naszego zainteresowania! Jeśli nie zdobędziemy w tej kwestii ich zaufania zbudowanego na naszym profesjonalizmie to musimy zdawać sobie sprawę z tego, że może dojść do takiej sytuacji, iż wypiszemy daną receptę a pacjent i tak pójdzie do swojego lekarza sprawdzić nas czy poprawnie to zrobiłyśmy...
Wykaz
leków. Coś o czym pisała również Monika Kuliga. Zachęcamy do przeczytania
artykułów Moniki Kuligi, gdzie można znaleźć pozytywną odsłonę wypisywania
recept http://biznurse.pl/samodzielnosc-zawodowa/wypisywanie-recept-przez-pielegniarki-blaski-i-cienie.
Zastanawia nas też
jakie leki znajdą się na wykazie. Dopóki w tym temacie nie pojawią się dokładne
informacje - ciężko jest dyskutować, łatwo spekulować. Jedyne co wiemy to, że
mają to być leki na receptę - jak sam temat dyskusji na to wskazuje, więc warto
już teraz przynajmniej wziąć pod uwagę powagę sytuacji.
My
studenci w okresie studiów jesteśmy na etapie ciągłego rozwoju. To właśnie w
tym okresie poznajemy swoje predyspozycje zawodowe, rozszerzamy horyzonty i
wybieramy specjalizację, w której będziemy się doskonalić. W tym okresie bardzo
duże znaczenie ma wyrobienie swojego zadnia na temat pielęgniarstwa.
Powyższe dane
opublikowano na Portalu Pielęgniarek i Położnych.
- Jak myślicie Drodzy Czytelnicy, dlaczego tak się dzieje?
Młodzi ludzie
wyrabiają sobie złe zdanie o pielęgniarstwie, z różnych przyczyn. Nie odnajdują
w nim swojego miejsca oraz zniechęcają się do wykonywania tego zawodu. Tutaj również
możemy dopatrywać się zmian. Większy prestiż, ciągły rozwój pokaże studentom,
że w pielęgniarstwie można stale się rozwijać i poszerzać swoje uprawnienia
oraz kwalifikacje.
Widzimy oczywiście
też wiele nieścisłości, odnoście ilości pielęgniarek oraz zasad finansowania.
Być może możliwości wypisywania leków przez pielęgniarkę zwiększyłoby prestiż
naszego zawodu, ale przede wszystkim należy zrobić to z głową! Pamiętajmy, że
Pielęgniarki nie są narzędziem do skracania kolejek do lekarzy specjalistów.
Owszem trzeba iść z duchem czasu, ale nie bezmyślnie.
Jako samodzielny zawód możemy
wpływać na decyzję oraz same proponować i pomagać doskonalić projekt Ustawy
oraz wypracowywać niezbędne zmiany w regulacjach szczegółowych. Na temat
szczegółowych zmian w ustawie swoje stanowisko przedstawia PTP. Gorąco
zachęcamy do przeczytania: „Stanowiska Polskiego Towarzystwa Pielęgniarskiego w
sprawie projektu Ustawy z dnia 3 kwietnia 2014 roku o zmianie ustawy o zawodach
pielęgniarki i położnej oraz niektórych innych ustaw.”
POBIERZ PLIK W PDF TUTAJ
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
O jakości kształcenia
Czy słyszałeś o czymś takim jak zjawisko moralnego transferu?
Wraz z zespołem na łamach „Journal of Experimental Social Psychology” opisał je
Dr Kendall Eskine. Co udało się wywnioskować z przeprowadzonych badań? Bardzo
ciekawą zależność.
Po pierwsze, sam
fakt siedzenia na krześle kłamcy lub ściskanie ręki oszustowi powoduje, że
ludzie czują się winni niepopełnionych (przecież) wykroczeń! Po drugie,
studenci, którzy zostali usadzeni na krześle (rzekomo) wcześniej używanym przez
kolegę przyłapanego na kradzieży, czuli się bardziej winni i ulegli jakby coś
ich dręczyło. W jeszcze innym badaniu studenci ściskający rękę koledze,
opisanemu jako ściągający na egzaminie, mieli większe poczucie winy niż inni.
Co najzabawniejsze, mniejsze wyrzuty sumienia mieli badani, którzy włożyli
rękawiczki tuż przed uściskiem! W kolejnym badaniu ludzie woleli unikać
wchodzenia w kontakt z ubraniami używanymi przez mordercę mimo zapewnień, że
były wcześniej prane.
Moralny transfer
nie dotyczy jednak tylko negatywnych uczuć. „Świadczy o tym fakt, że wartość
przedmiotów, które należały do celebrytów, jest zwykle bardzo wysoka” – mówią
badacze.
Niejednokrotnie
podczas wykładów, ćwiczeń, praktyk, a nawet pracy zawodowej, słyszeliśmy o
osobie Florence Nightingale. Znana jest na ogół z założenia pierwszej szkoły
pielęgniarskiej w Londynie w 1860 roku. F. Nightingale zapoczątkowała
nowoczesne pielęgniarstwo i szkolnictwo. Wielokrotnie podkreślała, że wybór
pielęgniarstwa jako zawodu nie jest ani poświęcaniem się, ani rezygnacją z
czegokolwiek. Nie może też być wyborem zastępczym. Pielęgniarstwo jest bowiem
ogromnie znaczącą służbą społeczną. Dziś jednak żyjemy w innych czasach. Choć
Florence Nightingale jak nikt rozumiała czym jest Pielęgniarstwo, to teraz nam
Pielęgniarkom zależy na innej bardzo ważnej rzeczy, którą z biegiem lat
utraciłyśmy - prestiż naszego zawodu. Aby jednak zrozumieć dlaczego tak się
stało, trzeba sięgnąć głębiej, a mianowicie do jakości kształcenia polskich
studentów pielęgniarstwa.
Określenie
„czasy się zmieniły”, często używamy, gdy chcemy podkreślić różnice w kulturze
i w ludzkim zachowaniu, które zmieniają się wraz z upływem czasu. Każde
państwo, społeczeństwo ma określone podstawowe wartości, które nadają sens,
identyfikację i kierunek działania. Mówimy tutaj o wolności, sprawiedliwości
społecznej, godności i prawach człowieka.
- Czy
wolność, sprawiedliwość społeczna, godność i prawa człowieka z biegiem lat
mogą ulec zmianie?
- Czy
studenci pielęgniarstwa pochodzą z "łapanek"?
- Czy
poziom erudycji studentów tego kierunku jest niższy w porównaniu z innymi?
- W
jaki sposób młodzieńcza pomyłka zawodowa wzmacniana jest w trakcie
edukacji, a także później?
- Jakie
konsekwencje w życiu zawodowym pielęgniarki i w stanie zdrowia przyszłych
pacjentów może powodować niewłaściwy wybór zawodu?
Analizując
powyższe pytania można pokusić się o wystawienie pobieżnej diagnozy, która
brzmi mniej więcej tak: „Stan polskiego pielęgniarstwa z roku na rok jest coraz
gorszy”. Narzekają przedstawiciele kadry zarządzającej, liderzy „sypiących się”
branżowych organizacji pozarządowych, psioczą też nauczyciele akademiccy, pracę
pielęgniarek krytykują pacjenci i ich bliscy. Każda z tych grup koncentruje się
na innym aspekcie niskiej jakości opieki. Problem nie jest nowy, a jego
korzenie zanurzone są w dalekiej przeszłości.
Ciężka praca – niska płaca – komu
się opłaca?
Pielęgniarstwo
nigdy nie było zawodem atrakcyjnym, choć opieka nad chorymi od zawsze jest
społecznie ceniona. Dysproporcja pomiędzy niskimi płacami a dużym obciążeniem
fizycznym i psychicznym sprawiała – i nadal tak się dzieje – że kandydaci do
pomagania ludziom chorującym chętniej wybierali/wybierają kierunek lekarski niż
pielęgniarstwo. Po prostu, jest to zawód ciężki, odpowiedzialny, wymagający
wielu nakładów, aby go zdobyć i wykonywać, i jednocześnie nieodwzajemniający
się oczekiwaną gratyfikacją finansową. Oczywiście, są i tacy, którzy nie
zważając na wspomniane niedogodności, wybierają tę ścieżkę zawodowej kariery.
Uwaga! Łapanka na
„pielęgniarstwo”
Na
kierunek „pielęgniarstwo” od zawsze była selekcja negatywna, tzn. że kandydatów
było mniej niż miejsc, a zatem do szkół przyjmowano wszystkich chętnych. Tego
typu politykę obserwuje się również obecnie.
W przeszłości
pielęgniarki były kształcone w średnich szkołach medycznych, natomiast na
studia magisterskie przyjmowano osoby legitymujące się co najmniej dwuletnim
stażem pracy w pielęgniarstwie. Egzamin wstępny był trudny, a liczba miejsc
niewielka, więc na studia dostawali się najlepsi. Mówi się, że kształcenie
akademickie magistrów dydaktyki medycznej i pielęgniarstwa było na wysokim
poziomie. Studia te przygotowywały absolwentów do pracy w charakterze
nauczycieli pielęgniarstwa średnich szkół medycznych lub do zarządzania w
ochronie zdrowia.
Współcześnie,
mimo iż wprowadzono akademickie kształcenie pielęgniarek na poziomie
licencjatu, niczego to nie zmieniło ani w sposobie postrzegania
profesjonalizmu, ani nie poprawiło poczucia satysfakcji pacjentów ze
świadczonej opieki, ani nie przyniosło oczekiwanej gratyfikacji finansowej.
Nabór na studia jest ciągle selekcją negatywną z powodu małej liczby
kandydatów. Każda uczelnia publiczna otrzymuje z Ministerstwa Zdrowia limit
miejsc na określonych kierunkach oraz proporcjonalną pulę środków finansowych.
Każde obsadzone studentem miejsce, to pieniądze, z których uczelnia „żyje”.
Obowiązuje tu zasada: „Pieniądze podążają za studentem”. To samo dotyczy
szkolnictwa prywatnego. Pragmatyzm sprawia, że sito do odcedzania kandydatów na
pielęgniarstwo musi mieć duże oka, żeby rekrutacja zakończyła się sukcesem. A
to powoduje, że poziom erudycji studentów tego kierunku jest niższy w
porównaniu z innymi, skoro pochodzą oni z „łapanki”. Czyli to, co kiedyś było
problemem średnich szkół medycznych, obecnie trafiło na akademickie salony,
budząc frustrację nauczycieli.
Wybór
kierunku studiów, jak i pracy zawodowej, ma wpływ na to jak w kolejnych latach
uczniowie stają się profesjonalistami, a następnie budują wizerunek grupie
zawodowej. Powołanie jest posiadaniem określonego daru do wykonywania danej
czynności i nadaje odpowiedni kierunek w budowaniu prestiżu zawodu. Motywy
wyboru kierunku pielęgniarstwa są różne. Niektóre właściwe, inne wręcz
odwrotnie. Ten etap podziału motywów jest kluczowym zagadnieniem w dokonaniu
wyboru.
Kto z łapanki, kto z wyboru
Obecnie
istnieje możliwość ubiegania się o przyjęcie na studia na kilku kierunkach i
uczelniach. Taki przywilej wynika z „dbałości” państwa o ukrycie bezrobocia
młodzieży, ale także chodzi o zapewnienie pracy nauczycielom. Po prostu jest
szansa, że dzięki takiej polityce państwa kandydat dostanie się na jakiekolwiek
studia. W jakiejś liczbie przypadków tym ostatecznym i ratującym przed
nicnierobieniem kierunkiem jest właśnie pielęgniarstwo. Jeśli są wolne miejsca,
to przyjmowani są wszyscy, którzy zdali maturę. Jeśli są wolne miejsca we
wrześniu, to ogłasza się kolejną rekrutację. Dlatego na pierwszym roku studiów
spotkamy studentów (1) zaangażowanych w naukę i dobrze rokujących; ale także
(2) znudzonych, a nawet sfrustrowanych wymaganiami; spotkamy również (3)
zaciekawionych przez pierwszy semestr, a potem zamyślonych i potwornie
zmęczonych; wreszcie (4) bardzo starających się, lecz mających mierne lub żadne
wyniki w nauce.
Pierwsza
grupa to osoby, które świadomie wybrały pielęgniarstwo i na dodatek dysponują
one wszystkimi predyspozycjami do studiowania na tym kierunku; druga grupa, to
studiujący dla zabicia czasu; trzecia, to tak zwani „spady z lekarskiego” – na
maturze mają wysoką punktację, lecz nie zostali przyjęci na kierunek lekarski,
za to już od połowy roku akademickiego przygotowują się do poprawki matury i
ponownie wystartują na wymarzony kierunek studiów; czwarta grupa, to osoby,
które świadomie wybrały pielęgniarstwo, ale studia okazały się zbyt trudne.
Trzy światy z tymi studentami
Stosunek
nauczycieli do studentów z poszczególnych grup jest różny. Jedynie pierwsza
grupa zapewnia poczucie satysfakcji z wykonywanej pracy. Druga grupa wywołuje
ogromną frustrację i nierozwiązywalny konflikt pomiędzy chęcią usunięcia ich z
szeregu studiujących (zdrowy rozsądek) a dawaniem „nieustających szans na
poprawę” (polityka państwa w zakresie kształcenia pielęgniarek). Z obserwacji
postępów i wyników w nauce wiadomo, że osoby te nie nadają się do pracy w
pielęgniarstwie, ale „skoro zaczęły studia, to zrobimy z nich pielęgniarki”.
Natomiast pod koniec pierwszego roku studiów nauczyciele pożegnają się z
trzecią grupą studentów, którzy ponownie zapiszą się na kierunek lekarski.
Czwarta grupa osób wzbudza mieszane uczucia: i frustrację, i chęć pomocy, i
nadzieję, i jednocześnie obawę.
Polityka
państwa w zakresie kształcenia pielęgniarek jest dość wyrazista. Liczy się
ilość. To wy, nauczyciele, musicie zrobić wszystko, by z kandydatów uczynić
studentów, a potem uformować absolwentów. Rachunek na wejściu i na wyjściu musi
się zgadzać. Jeśli nie, to uczelnia traci pieniądze, nauczyciele nie
wypracowują pensum godzin dydaktycznych – i generalnie, taka sytuacja grozi
redukcją etatów. Wiadomo, że działa to jak kij.
Odpowiedzialność
Przy
takiej polityce kształcenia spada jego jakość. Wiodącym motywem w tej kwestii
są oszczędności. Musi być dużo i tanio. No i za wszelką cenę należy wszystkich
studiujących doprowadzić do dyplomu. Na wielu uczelniach studenci już dawno
zorientowali się, że „mogą nic nie robić, a i tak zdadzą każdy egzamin, choćby
po kilka razy do niego przystępując”. Nie ma żadnych wątpliwości, że niektórzy
absolwenci pielęgniarstwa nie powinni podejmować pracy w tym zawodzie ze
względu na bezpieczeństwo chorych. Czy są oni na tyle świadomi i
odpowiedzialni, by uniknąć tragedii i „egzaminu” przed prokuratorem?
Generalnie
można powiedzieć, że polityka państwa w zakresie kształcenia wyższego
spowodowała obniżenie jakości nauczania. O ile takie podejście nie jest groźne
w przypadku kulturoznawstwa, to niskiej jakości pielęgniarka jest realnym
zagrożeniem zdrowia i życia ludzi. Państwo umywa ręce od odpowiedzialności za
taki stan, bo kandydaci przecież mieli wybór kierunku studiów i mogli zdecydować
inaczej, a także mieli możliwość zrezygnowania z nich, gdy okazało się, że nie
podołają wymaganiom. Mając dyplom ukończenia studiów i prawo wykonywania
zawodu, pielęgniarka ponosi pełną prawną i moralną odpowiedzialność za
wszystkie swoje działania, tym razem już bez taryfy ulgowej.
Czy słyszałeś o
czymś takim jak zjawisko pomyłki zawodowej? Jest bardzo powszechne w
dzisiejszych czasach. Co udało się wywnioskować z przeprowadzonych obserwacji?
Bardzo ciekawą zależność, a mianowicie, po pierwsze sam fakt siedzenia na
wykładach lub ćwiczeniach nie powoduje, że studenci nadają się na to, aby być
pielęgniarzami! Po drugie, studenci, którzy zostali przyjęci na kierunek
(rzekomo) wcześniej zachwalany przez kolegę, nie poczują nagle prawdziwego
powołania do pielęgniarstwa. Studenci ściskający rękę przy gratulacjach na
zakończenie studiów nie muszą pracować w zawodzie, jeśli im się on nie podoba.
Tak jak włożenie stroju kąpielowego nie czyni człowieka pływakiem, tak włożenia
fartucha pielęgniarskiego nie czyni człowieka pielęgniarką. Zjawisko pomyłki
zawodowej nie musi być tak powszechne i negatywnie odbierane. Jeśli tylko do
tak prestiżowego zawodu będą dobierani odpowiedni ludzie. A to właśnie
odpowiedni ludzie zbudują prestiż - nikt inny.
POBIERZ PLIK W PDF TUTAJ
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















