Pokazywanie postów oznaczonych etykietą osobowość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą osobowość. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 listopada 2013

Czy okazujesz empatię swoim pacjentom?


Budzisz się. Tak. To kolejny dzień w szpitalu. Już od 3 dni leżysz przykuty do łóżka, na oddziale traumatologii. Jutro czeka Cię zapowiedziana operacja kręgosłupa ale nie martwisz się nią, bo ciągle myślisz o tym co się wydarzyło. Dlaczego spotkało to akurat Ciebie? Dlaczego to akurat wtedy, gdy Ty przechodziłeś przez przejście samochód musiał uderzyć w Ciebie i Twoją małą córeczkę? W zasadzie jest Ci wszystko jedno, bo ona była całym Twoim światem, którego teraz nienawidzisz. Jedyne uczucia jakie Ci towarzyszą to złość i smutek. Spokojnie. To nie Twoja historia. To historia Twojego pacjenta.

Emocjonalna samokontrola kluczem do sukcesu zawodowego

W latach 1968 - 1974 profesor Walter Mischel z Uniwersytetu Stanfordzkiego, przeprowadził eksperyment, który nazywany jest „testem pianki". Około 650 dzieci w wieku od czterech do sześciu lat zostało zaproszonych do wzięcia udziału w przedsięwzięciu. Dzieci były zapraszane pojedynczo do pokoju, w którym znajdował się stolik ze słodką pianką. Maluchowi zostało przedstawione ultimatum: "Możesz zjeść piankę od razu albo poczekać 15 minut a wtedy dostaniesz drugą". 30% badanych dzieci zdołało wytrzymać kwadrans, w konsekwencji dostając większą nagrodę. Czy to koniec eksperymentu? Nie. Po dwudziestu latach profesor Mischel postanowił sprawdzić jak przebadane dzieci radzą sobie w obecnym, dorosłym już życiu. Które z nich odniosły sukces zawodowy, były szczęśliwsze, budowały trwalsze i satysfakcjonujące relacje z innymi?  Te, które pomyślnie przeszły test pianki.- umiały czekać. Kluczem do życiowego sukcesu są między innymi umiejętności związane z zarządzaniem emocjami i samokontrolą. Umiejętność budowania odpowiednich relacji z samym sobą i innymi ludźmi, to jedna z najcenniejszych rzeczy jakie może wykształcić w sobie człowiek. Jedną z kompetencji jakie składają się na inteligencję emocjonalną jest samokontrola, czyli można powiedzieć, że cierpliwość, o której pisałyśmy w ostatnim pamiętniku. Kolejna z nich to empatia. I o niej będzie dzisiejszy tekst.

To nie jest takie proste

Często wydaje nam się, że umiemy przejawiać wobec pacjentów empatię, bo:

- widzimy cierpiącego i myślimy sobie "ale mi tego pana szkoda, podam mu lek p-bólowy",
- smutno mi z powodu sytuacji tej pacjentki,
- uważam, że to okropne, że dzieci też muszą chorować.

Jak najlepiej można zobrazować w jaki sposób powinna wyglądać prawdziwa empatia? Przykład matki i dziecka doskonale to zobrazuje. Między nimi  istnieje bowiem "emocjonalna pępowina". W pierwszych miesiącach życia odczucia i emocje matki przechodzą na jej nowo narodzone dziecko, natomiast nastroje maluszka udzielają się mamie. Prawdziwa Pielęgniarka, czyli taka, której naprawdę zależy na doskonaleniu i szlifowanie swych umiejętności personalnych musi pracować nad darem zrozumienia innych ludzi oraz zdolności współodczuwania z nimi ich uczuć i emocji. Nie chodzi tylko o wczuwania się w sytuację innych ludzi ale też o wgłębienie się w pojmowanie motywów i bodźców nimi kierujących, czyli źródeł ich decyzji i postaw. Jakie odniesiesz korzyści dzięki przejawianiu empatii?

  1. Będziesz umiał w sposób prawidłowy prowadzić dialog zarówno w swoim zespole jak i z pacjentem. 
  2. Empatia jest wstępem do wybaczenia.
  3. Osoby empatyczne dzięki znakomitemu wczuciu się w sytuację i psychikę innych ludzi mają zdolność rozwiązywania konfliktów.
  4. Osoby pozbawione zdolności do empatii są bardzo agresywne, Ty nie będziesz.
  5. Osoby pozbawione zdolności do empatii narzucają swą wolę i wizję świata, nie znoszą sprzeciwu, nie uznają argumentów innych stron, Ty taki nie będziesz.
  6. Osoby pozbawione zdolności do empatii nie dopuszczają do swojej świadomości możliwości własnej pomyłki lub błędu, są wysoce konfliktowe, bezkompromisowe, Ty taki nie będziesz.


Wybór należy do nas! Nie jest to proste, ale daje mnóstwo satysfakcji. Warto jest na nowo dbać o te cechy, które pomagają nam kochać i szanować innych.

Budzisz się. Tak. To kolejny dzień w szpitalu. Już od 3 dni leżysz przykuty do łóżka, na oddziale traumatologii. Jutro czeka Cię zapowiedziana operacja kręgosłupa ale nie martwisz się nią, bo ciągle myślisz o tym co się wydarzyło. Dlaczego spotkało to akurat Ciebie? Dlaczego to akurat wtedy, gdy Ty przechodziłeś przez przejście musiał uderzyć samochód w Ciebie i twoją małą córeczkę? W zasadzie jest Ci wszystko jedno, bo ona była całym Twoim światem, którego teraz nienawidzisz. Jedyne uczucia jakie Ci towarzyszą to złość. Tak to Twoja historia ale jest z Tobą Twoja pielęgniarka i zajmie się Tobą najlepiej jak potrafi.


Inspiracja:

  1. Lebda D., Inteligentnie z emocjami [W:] Coaching, G+J, Warszawa 2013, nr 6, s. 78-83
  2. http://pl.wikipedia.org/wiki/Empatia


POBIERZ PLIK W PDF TUTAJ


niedziela, 17 listopada 2013

A te Pielęgniarki to chociaż miłe?

Prostym mechanizmem dziecka w zdobyciu upragnionej rzeczy jest wymuszenie. Na pewno sam z własnych doświadczeń lub obserwacji możesz przytoczyć sytuację, kiedy szkrab stojąc w sklepie z zabawkami, wymusza u opiekuna kupno różowej księżniczki. W jaki sposób? Wykorzystując płacz, narzekanie, długotrwałe mówienie, krzyk lub lament. Skrupulatnie dąży do uzyskania zamierzonego efektu. Rodzice po trwających długi czas negocjacjach z dzieckiem, kupują wymarzoną lalkę. Dlaczego? Co zmienia twardo powiedziane „nie” w bezradne „tak”?


W różnych sytuacjach życiowych, jeśli wszystko idzie po naszej myśli, cierpliwość przychodzi nam łatwo. Prawdziwy sprawdzian tej niezwykle ważnej cechy przechodzimy wtedy, gdy nasze prawa zostają w jakiś sposób naruszone. Czy wy Drogie Pielęgniarki spotkałyście się z sytuacją, w której:
  • pacjent już czwarty raz naciska dzwonek za każdym razem prosząc o poprawę poduszki?
  • rodzina chorego poucza nas i krytykuje wszystkie podejmowane przez nas działania?
  • zmieniłyśmy pościel, a za chwilę chory nieumyślnie wyleje napój na kołdrę?
  • prosimy o coś, ufamy pacjentowi, że wykona nasze polecenie, po czym dostajemy reprymendę od przełożonej, że nie zostało to zrobione? 
Drogi czytelniku, czy w Twoim życiu role się kiedykolwiek zamieniły? Czy kiedyś zdarzyło Ci się być pacjentem? Jeśli tak, na pewno wiesz, że chory bez Pielęgniarki jest bezradny. Każdy z nas ma swoje życie, swoje problemy, rozterki, obowiązki, zadania. Ktoś kto trafia do szpitala dostaje jeszcze od życia w prezencie problemy zdrowotne. Stanowią one wtedy priorytet. Pacjent chciałby się tym prezentem podzielić z innymi. To jest bardzo trudne, by naprawdę dać odczuć drugiemu człowiekowi, że się nim interesujemy. Czy osoba spoza środowiska szpitalnego wie na czym tak naprawdę polega profesjonalizm? Nie! Zanim ja zaczęłam studiować Pielęgniarstwo, moje pierwsze dialogi z kimś, znajomym/z rodziny, kto leżał na oddziale wyglądały tak:

- A te Pielęgniarki to chociaż miłe? Bo słyszałam, że w tym szpitalu same zołzy pracują. Podobno mało im płacą to i po co się mają starać.
- Bardzo sympatyczne Panie, naprawdę nie mogę na nic narzekać.
- A no to dobrze, bo jak Pielęgniarki fajne to i w szpitalu od razu milej.

Cechami niezbędnymi, którymi powinna odznaczać się każda pielęgniarka to cierpliwość, serdeczność, gotowość i chęć niesienia pomocy. Osoby cierpiące, długotrwale hospitalizowane potrzebują nie tylko fachowej opieki, ale również obecności drugiej osoby. Ich poczucie stabilności jest silnie sfrustrowane i przejawia się głównie w doświadczonym napięciu, lęku, zagrożeniu i oczekiwaniu na pesymistyczny przebieg zdarzeń w przyszłości. Chorzy potrzebują zrozumienia, wysłuchania i pocieszenia. My, Pielęgniarki wspieramy pacjentów, niesiemy pomoc i ukojenie. Wykonujemy przy tym codzienne zawodowe obowiązki związane z opieką nad pacjentami, czyli pielęgnujemy, uczestniczymy w diagnozowaniu i leczeniu. Prowadzimy również edukację. Mamy duży wpływ na to, jak pacjent będzie odbierał pobyt w szpitalu, czy jego powrót do zdrowia będzie miłym wspomnieniem, czy będzie całkowicie odwrotnie. Jeśli ktoś uważa, że wszystkie te czynności da się wykonać od tak sobie, bez pracy nad swoją osobowością i szlifowaniem cech charakteru, jest w wielkim błędzie.


Pielęgniarstwo to praca bardzo ciężka, stresująca. Dzisiejsze czasy, gdy większość osób tylko żąda, często ma pretensje, roszczenia i oczekiwania ani trochę nie sprzyjają wykonywaniu pracy w spokoju, porządku, ładzie, harmonii. Ponad to każda współpraca z człowiekiem wiąże się z indywidualnym podejściem. Wynika to z faktu odmienności każdego z nas. Różne są potrzeby, cele, pragnienia. Pielęgniarki codziennie w swojej pracy mają do czynienia z trudnymi sytuacjami. Starają się je rozwiązać, działać tak aby korzyść odnosiły dwie strony. Oczywiście świat nie jest taki czarno – biały. Bywają sytuacje, w których pielęgniarka nie wie jak sobie z nimi radzić. Postępuje niezgodnie z własną hierarchią wartości, własnymi zasadami.

Co zrobić aby w codziennej rutynie nie stracić cierpliwości? Aby nie odbierać pacjentów grupowo, tylko podchodzić do nich indywidualnie? Na to pytanie odpowiedziała nam Pani Anna Koss - wzór do naśladowania. Pielęgniarka Roku 2012, która od 21 lat pracuje na Oddziale Chirurgii Naczyń i jak widać po wynikach nie straciła swojego zapału!

Prostym mechanizmem pacjenta, będzie dążenie do zlikwidowania przyczyny bólu, cierpienia. Na pewno sam z własnych doświadczeń lub obserwacji możesz przytoczyć sytuację, kiedy pacjent wykorzystując narzekanie, powtarzanie, lament lub nachalność przyczyni się do utraty cierpliwości u Pielęgniarki. Niektóre Pielęgniarki wykorzystując siłę spokojnej, skutecznej rozmowy rozwiążą problem. Są i takie, które swoje frustracje przeniosą na chorego, nie da to nic więcej jak tylko wyrzuty własnego sumienia.... Francuski pilot, pisarz i poeta Antoine de Saint-Exupéry powiedział: „Nie trać nigdy cierpliwości; to jest ostatni klucz, który otwiera drzwi.”


POBIERZ PLIK W PDF TUTAJ


poniedziałek, 11 listopada 2013

Wielofunkcyjność pielęgniarek

Czy słyszałeś, że japońscy naukowcy opracowali niedawno projekt wielofunkcyjnego robota? Ma on zastępować człowieka przy monotonnych, złożonych z powtarzających się kroków czynności, które mogą wykonywać znacznie szybciej od ludzi. Domeną ich zastosowań są też te zadania, które są niebezpieczne dla człowieka, na przykład związane z manipulacją szkodliwymi dla zdrowia substancjami lub przebywaniem w nieprzyjaznym środowisku. Taki robot potrafi wykonywać wiele czynności naraz. Co ciekawe wysokowydajny akumulator sprawia, że maszyna nie męczy się, więc troska o utracenie efektywności pracy nie jest potrzebna. Każde zadanie jest dokładnie zaprogramowane i dzięki temu wszystko jest dopracowane co do sekundy. Dodanie kolejnego polecenia podczas wykonywania pierwszego zadania absolutnie nie zaburza pracy owego robota. Sztuczna inteligencja wyklucza popełnianie błędów. Urządzenie rozpoznaje kilkadziesiąt tysięcy słów, głos, pamięta rozmowy, wykonuje wiele złożonych ruchów po zrozumieniu poleceń głosowych. Ręce i dłonie, wyposażone w czujniki siły, pozwalają mu na podnoszenie samemu ciężarów nawet do 500 kg. Przychodzi na każde zawołanie. Wielofunkcyjność jest dzisiaj w modzie.

Dzień Pierwszy7.00
Śmiało mogę napisać, że kiedy wchodzę na oddział czuję się coraz bardziej pewna. Wiedza, zaczyna przeradzać się w umiejętności, a powtarzane czynności tworzą zarys profesjonalizmu. Tak, więc marzec - kolejne praktyki, zmiana szpitala, ale oddział ten sam, na którym już byłam w wakacje. Jak przyjemnie jest pracować w miejscu, w którym znam już topografię, ułożenie i częściowo personel. Od początku wiadomo co robić i jak postępować - tak właśnie się dzieje. Oczywiście zawsze pod nadzorem i opieką. Zaczynamy więc…
Godziny praktyk się nie zmieniły. Wstaję o 5.30 żeby o 6.45 już być w szpitalu, przebrać się i w pełni przygotowana wejść na oddział. Rozpoczynamy od raportu – przydałoby się zapamiętać nazwiska pacjentów żeby potem kojarzyć kto, jak zachowywał się w nocy. 

Godzina 7.30
Następnie zlecenia, a w zasadzie całe ich mnóstwo. Zabieram się za przygotowanie kroplówek. Już otwieram aparat aby go podłączyć ale słyszę słowa „kochana zostaw to, idź na salę nr 10 pomóc koleżance przy toalecie pacjenta”. Zostawiam więc kroplówkę i pędzę, przy okazji podając koleżankom na salę nr 6 czystą pościel. 

Godzina 7.45

Wracam do zabiegowego i chcę dokończyć rozpoczętą pracę, ale widzę już, że muszę pobrać krew od pacjenta. Na stole mam przygotowane zlecenie, dobieram probówki i podpisuję je. Nagle podchodzi do mnie Pani Pielęgniarka prosząc „Możesz przy okazji podpisać dla tych pacjentów?”. Podaje mi trzy karty zleceń i garść probówek, na co zgadzam się skinieniem głowy. Podpisałam, sprawdziłam trzykrotnie czy wszystko się zgadza. Mogę przygotować cały zestaw. Proszę Panią Pielęgniarkę aby poszła ze mną do pacjenta. Krew pobrana, wracam, chcę zająć się kolejnymi, słyszę dzwonek… Przychodzi Pani i mówi: „Możesz pójść sprawdzić co się dzieje”, odpowiadam „chcę teraz dokończyć pobieranie krwi” w odpowiedzi słyszę: „Idź, idź ja się tym zajmę.” Odkładam wszystko i idę na dzwonek. Sala nr 7, pacjentka prosi o kubek przegotowanej wody. A przecież zaraz będzie śniadanie....

Godzina 8.00

Wychodzę z sali nr 7 kierując się do zabiegowego, ale przyjeżdża wózek ze śniadaniem. Trzeba pomóc Pani Dietetyczce, usadzić wszystkich pacjentów i upewnić się, że każdy dostał herbatę. Moja pięcioosobowa grupa została przydzielona do poszczególnych pacjentów, rozpoczęłyśmy karmienie.

Godzina 9.30
Obchód lekarski. Przechodzę korytarzem aby dać pacjentowi leki. Zatrzymuje mnie oddziałowa, wskazując palcem na talerz. Pyta: „Dlaczego ten pacjent nie został nakarmiony?” Szczerze? Nie mam zielonego pojęcia jak to się stało, że ominęłyśmy tego Pana... Każda sekunda jest dokładnie wypełniona jakąś czynnością, nie umiałam odpowiedzieć na to pytanie.

Godzina 10.00
Rozpoczynają się badania. Widzę już listę pacjentów. Dzielimy się. Jadę jako pierwsza z pacjentem leżącym na RTG klatki piersiowej. Idę wraz z koleżanką na salę, instruuję, gdzie jedziemy i po co. Leżanka już czeka gotowa, przejście i jedziemy. Czekanie na windy stanowi ogromny problem ponieważ zabiera dużo jakże cennego czasu.

10.45
Wracam. Pacjent odpoczywa w łóżku po badaniu. Pani Pielęgniarka prosi mnie abym pojechała z kolejną osobą ale nie widzę koleżanek do pomocy.

11.15
Pacjent został zawieziony na blok operacyjny. Wracam z pustym łóżkiem i proszę koleżankę aby pomogła mi je prześcielić. W trakcie, podchodzi Pani Pielęgniarka i każe jednej z nas udać się do laboratorium po wyniki, które są potrzebne koniecznie w tej chwili. Zostaję więc sama. Kończę. Idę do zabiegowego. Wszyscy pacjenci na badaniach. Odetchnięcie.

11.30
Przechodzę po salach i sprawdzam kroplówki. Skończyły się. Zamykam i idę do zabiegowego. Przygotowuje pierwszy zestaw, pytam czy nie ma innych zleceń. Nie ma. W między czasie proszę koleżankę aby zajęła się tym pacjentem.

Godzina 14.00
Dom

Wracam do domu, jedyna myśl jaka mi przychodzi do głowy to „idź spać, odpocznij”. W istocie – jest po czym odpoczywać. Mieliście kiedyś wrażenie, że 7 godzin zamienia się w 7 minut? Tak się dziś czułam. Nawał obowiązków. Śmiało mogę rzec, że przez te niecałe 3 lata praktyk najbardziej udało mi się wypracować cechę jaką jest cierpliwość. Myślę, że wiąże się ona z wyrozumiałością i asertywnością. Jaki pożytek przynosi mi cierpliwość? Czego się uczę z cierpliwości i wytrwałości pielęgniarek, z którymi współpracuję? Czy moja cierpliwość ma swoje granice? Człowiek cierpliwy jest opanowany, natomiast niecierpliwy działa popędliwie i szybko wpada w irytację. Pewne chińskie przysłowie powiada „Cierpliwość w chwili gniewu zaoszczędza stu dni udręki”. Jednego jestem pewna - cierpliwość uszlachetnia moją osobowość i nadaje szlif innym pięknym przymiotom jakie mogę przejawiać.

Czy słyszałeś, że wielofunkcyjność Pielęgniarek jest teraz w modzie? Ich praca składa się często z monotonnych, złożonych z powtarzających się kroków czynności, które mogą wykonywać znacznie szybciej od „zwykłych ludzi”. Domeną ich zawodu są też te zadania, które są niebezpieczne dla ich zdrowia psychicznego i fizycznego. Taka Pielęgniarka potrafi wykonywać wiele czynności naraz. Co ciekawe niektórzy sądzą, że Pielęgniarki są wysokowydajne i nie męczą się, więc troska o utracenie efektywności pracy nie jest potrzebna. Takie osoby niestety są w błędzie. Każda Pani Pielęgniarka planuje swoje zadanie tak aby wszystko było dopracowane co do sekundy, niestety często jednak zdarza się tak, że dodanie kolejnego polecenia podczas wykonywania pierwszego kompletnie zaburza pracę. Pielęgniarki muszą rozpoznawać kilkadziesiąt tysięcy słów naraz, głos, pamiętać rozmowy, wykonywać wiele złożonych ruchów po zrozumieniu stosu poleceń głosowych. Rzeczywiście osoby należące do tej grupy zawodowej potrafią być wielofunkcyjne, ale nie aż tak jak maszyny stworzone przez człowieka... Niektórzy zapominają też o tym, że ich ręce i dłonie nie są wyposażone w czujniki siły, co nie pozwala im na samodzielne dźwiganie pacjentów. Panie muszę przychodzić na każde zawołanie. Dosłownie - wielofunkcyjność jest dzisiaj w modzie...

POBIERZ W PDF TUTAJ

środa, 30 października 2013

Bycie pielęgniarką a pierwsza śmierć pacjenta

2500 lat temu Seneka stwierdził: Śmierć nie jest złem, a jedynie prawem obowiązującym cały rodzaj ludzki”. Tym samym pokazał on iż śmierć należy akceptować tak samo jak obowiązujące nas prawa. Każdy z nas zgodzi się, że upuszczona książka spadnie na ziemię – prawo powszechnego ciążenia. Jednak spośród wielu książek ustawionych na półce to my możemy wybrać, która upadnie albo też możemy ją zatrzymać gdy spada. Dlatego właśnie zaakceptowanie prawa śmierci już nie przychodzi nam tak łatwo jak rozumienie istoty prawa grawitacji. W przypadku śmierci - obowiązuje ona nas wszystkich – nie wybranych a procesu umierania zatrzymać się nie da.


Oddział XXX 

Poniedziałek, Godzina 7.00

3/5 zgonów w Polsce przypada na oddział XXX” - tym miłym akcentem zostałyśmy powitane przez Oddziałową. Wielkie emocje? Oczywiście, że tak ! Toaleta pośmiertna – to coś co zawsze chciałam zobaczyć. Zastanawiałam się jakie zmiany zachodzą w ciele człowieka tuż po jego śmierci, jakie czynności wykonuje pielęgniarka, jak zachowuje się wtedy personel medyczny? Pomyślałam więc, że spotka mnie niesamowite doświadczenie.

Poniedziałek, Godzina 8.00
Pora śniadania

Sala numer 8. „To dla tego Pana pod oknem! Idź go nakarm. Tylko pamiętaj, że musisz co jakiś czas go budzić, ponieważ potrafi zasypiać podczas jedzenia. Herbata w czerwonym kubku już stoi”. Wykonałam posłusznie polecenie sanitariuszki – Pan spod okna – Pan Stanisław spał spokojnie przewrócony na lewym boku. „Panie Stanisławie! Budzimy się – śniadanko!” - na twarzy pojawił się lekki uśmiech. Pan Stanisław wymamrotał coś dając mi znak, że rozumie co się święci. Niestety z powodu braku współpracy udało mu się skonsumować tylko pół kanapki. „Oj Panie Stanisławie nieładnie, taka sympatyczna dziewczyna przyszła Panu dać śniadanie, a Pan nie chce jeść?” - krzyknęła Pani Pielęgniarka. „Pan jest w stanie terminalnym, nie przejmuj się. Daj mu tyle ile da radę zjeść”. Tak też zrobiłam.

Poniedziałek, Godzina 12.00 Glikemia

Wybierałam palec do ukłucia – wtedy pierwszy raz Pan Stanisław złapał mnie za rękę, zapytałam więc „Panie Stanisławie co się dzieje, czego Pan potrzebuje?” Ale on tylko patrzył, nie próbował nawet nic powiedzieć. Pomyślałam, że pewnie chce aby ktoś był przy nim. Zmierzyłam cukier pozostałym pacjentom i postanowiłam powrócić do Pana spod okna. Spał, usiadłam więc i zatapiając wzrok w jesiennych pejzażach przypomniałam sobie teorię dotyczącą godnego umierania. Wtedy ogarnął mnie lęk i zaczęłam zastanawiać się czy dobrze robię – nie jestem przecież rodziną. Dlaczego mam czuwać przy pacjencie, skoro na oddziale jest tyle pracy do zrobienia?! Tak robią pielęgniarki tylko w filmach. Dochodziła już 15 - czas wracać do domu.

Wtorek, Godzina 8.00 
Pora śniadania

„To dla Pana pod oknem! Idź Go nakarm. Tylko pamiętaj, że...” „... że muszę co jakiś czas go budzić, ponieważ potrafi zasypiać podczas jedzenia – tak, tak wiem to Pan Stanisław, my się już dobrze znamy” - przerwałam sanitariuszce. „Witam Panie Stanisławie! Kolejny dzień, kolejne wyzwanie – dzisiaj zjemy całą kanapeczkę”. Pan Stanisław uśmiechnął się w duchu, wyraz twarzy nie zmienił się ale w oczach widać było wszystko. Wiem, że na pewno uśmiechnął się w duchu. Tak jak postanowiłam - cała kanapka została zjedzona. „Ja tu widzę poprawę, nie terminal” – pomyślałam.

Wtorek, Godzina 11.00

Toaleta

Jesteśmy z Panem Stanisławem po śniadaniu, cukier zmierzony. Skoro wszystko nam tak gładko poszło to może wykonam poranną toaletę? Zasady higieny osobistej pomagają utrzymać nasze ciało w czystości i dzięki temu zapobiegają wielu chorobom.

Godzina 12.00

Pan Stanisław śpi. Włosy pięknie zaczesane na bok. Skóra nawilżona i pachnąca. Pacjent trzymał mnie lekko za rękę. Znów patrzyłam w okno, a po chwili zapominałam, która ręka jest moja. Zapomniałam, że są dwie, nie jedna. Pomyślałam – jutro na pewno damy radę zjeść 1,5 kanapki !

Środa, Godzina 8.00
Pora śniadania

Sala numer 8. Łóżko pod oknem było puste. „Musieli przenieść Pana Stanisława na inną salę, tam gdzie nie ma intensywniej opieki. Przecież wczoraj zjadł aż 1 całą kanapkę”. Nie było go. Wróciłam jeszcze raz na ósemkę – łóżko było pościelone, czerwony kubek stał. Odwróciłam się w prawą stronę. Jakaś kobieta płakała, zaraz, zaraz przecież to córka Pana Stanisława. Stanęłam bez ruchu, poczułam pustkę, lęk. Co mogłam jej powiedzieć? Jak się zachować? Wiedziałam wtedy jedno – nie chcę toalety pośmiertnej. Nie chcę śmierci w praktyce. Nie chcę wiedzieć jak człowiek wygląda tuż po śmierci i najważniejsze – nie chcę wiedzieć jak zachowuje się personel medyczny. Pojawiło się pytanie – jak mam się zachować? Poczułam pustkę.

Na zajęciach wiele mówi się o tym, co przeżywa rodzina podczas choroby pacjenta i co może czuć po jego śmierci. Posiadamy wiedzę na temat odpowiednich zachowaniach i reakcji. Ale gdy przychodzi zmierzyć się z rzeczywistością: Jak teorię zamienić w praktykę? Jak ogrom teorii zastosować w działaniu? Jak komunikować się z pacjentem i jego rodziną? Na początku śmierć- nieodzowna część życia, musi stać się obowiązującym nas prawem. Stanie się tak, gdy tylko ją zaakceptujemy. Zgodę na śmierć trzeba w sobie wypracować. Proces ten nie jest łatwy, ale konieczny! Inaczej nie będziemy mogli prawdziwie i profesjonalnie zaopiekować się umierającym pacjentem.

POBIERZ W PDF TUTAJ